Union Is Strength

06.05.2022

W Polsce, gdy integracja odbywa się poprzez spółdzielnię socjalną

Miejsce do życia, społeczność, praca: od dziesięciu lat polska spółdzielnia socjalna Arte oferuje pomoc i strukturę najsłabszym.

Hélène Bienvenu (FR) - Przetłumaczone przez Barbara Pawłowska, Voxeurop

Version française / English version

Na miejscu tego dawnego gospodarstwa powstała spółdzielnia socjalna. Po lewej stronie zlokalizowano biuro w dawnym pomieszczeniu dla trzody chlewnej, a dawny budynek gospodarczy po prawej przekształcono w schronisko dla pracowników, które będzie nadal rozbudowywane
Na miejscu tego dawnego gospodarstwa powstała spółdzielnia socjalna. Po lewej stronie zlokalizowano biuro w dawnym pomieszczeniu dla trzody chlewnej, a dawny budynek gospodarczy po prawej przekształcono w schronisko dla pracowników, które będzie nadal rozbudowywane. | Hélène Bienvenu

Bielawa (Polska)

Przed budynkiem spółdzielni Arte w Bielawie, małym mieście w południowo-zachodniej Polsce, w ten piękny wiosenny dzień odbywa się nieustanny ruch. Przed wejściem czeka ciężarówka, która wkrótce wyruszy na Ukrainę, gdzie przyjedzie zaopatrzyć ludność w środki opatrunkowe, leki i artykuły spożywcze pierwszej potrzeby. Bardziej na lewo nowiutkie materace ułożone wzdłuż ogrodzenia przyciągają wzrok przechodniów.

Nie są one na sprzedaż. Zostały przekazane bezpłatnie przez dużą internetową firmę handlową i są udostępniane każdemu, kto ma taką potrzebę. Rozdawano je na szeroką skalę wśród uchodźców z Ukrainy, którzy osiedlili się w tej 30-tysięcznej gminie. Kilka osób przeszukuje kartonowe pudło pozostawione w widocznym miejscu na ulicy w poszukiwaniu ubrań.

Pomiędzy dwoma materacami Emmanuel Kuźmicz, pracownik spółdzielni Arte, napełnia społeczną lodówkę. Dziś trafią tam truskawki, szynka i frankfurterki - kupione po zaniżonych cenach od eksporterów i innych sieci artykułów spożywczych bądź podarowane. Zapasy uzupełniane są codziennie i każdy może z nich skorzystać w dowolnym momencie bez konieczności dokonywania zapłaty. „Tutaj w każdej chwili można znaleźć pomoc” - mówi Emmanuel Kuźmicz, który od prawie 10 lat pracuje w tej założonej w 2012 r. spółdzielni socjalno-solidarnościowej.

Duch wspólnoty

Arte, która zatrudnia 30 osób poddanych resocjalizacji, często uzależnionych od różnych narkotyków, oferuje im miejsce do życia, wspólnotę i miejsce pracy. Większość pracowników pracuje przy utrzymaniu terenów zielonych lub w branży budowlanej. Arte korzysta z niskooprocentowanych pożyczek finansowanych ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

Emmanuel Kuźmicz, lat 58, przybył tu 10 lat temu. Wówczas bezdomny, dzięki wsparciu społeczności wyzbył się uzależnienia od alkoholu i stał się filarem spółdzielni Arte
Emmanuel Kuźmicz, lat 58, przybył tu 10 lat temu. Wówczas bezdomny, dzięki wsparciu społeczności wyzbył się uzależnienia od alkoholu i stał się filarem spółdzielni Arte. | Hélène Bienvenu

Emmanuel Kuźmicz, ubrany w szarą bluzę i dżinsy, jest niejako uosobieniem „modelu Arte”. Ten były górnik, po tym jak opuściła go żona, szybko popadł w alkoholizm. Następnie stracił dom i doznał problemów zdrowotnych. Do schroniska Arte przyprowadził go syn.

Gdyby nie on, nie poszedłbym tam. Nie miałem już żadnej nadziei. Ale w Arte ufa się ludziom”. Ten pięćdziesięciolatek szybko stał się jednym z filarów spółdzielni. Dziś zajmuje się wszelkimi sprawami logistycznymi w jednostce. Równie chętnie pomaga na budowach. Jego najnowszy pomysł? Miejsce do grillowania i piece w ogrodzie, które są już gotowe do użycia.

W dużym domu zbudowanym na podwalinach starego gospodarstwa i wyremontowanym dzięki kredytowi z BGK - polskiego banku państwowego - finansowanemu ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego widać zdwojoną kreatywność Emmanuela Kuźmicza. W sklepionej piwnicy chciałby stworzyć jadalnię w stylu francuskim, w której będzie można wspólnie spożywać posiłki. Dobudowałby „oranżerię” tuż przed ogrodem.

Schronisko Arte oraz zainstalowane na nim panele słoneczne zostały sfinansowane dzięki kredytowi ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego udzielonemu przez polski bank BGK
Schronisko Arte oraz zainstalowane na nim panele słoneczne zostały sfinansowane dzięki kredytowi ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego udzielonemu przez polski bank BGK. | Hélène Bienvenu

W każdym razie on i jego współlokatorzy - ponieważ pracownik jest zakwaterowany na miejscu - już zdziałali cuda. „Dziesięć lat temu ten budynek był ruiną. Ale mamy w zespole nie lada talenty!” Obecnie cztery piętra zostały gustownie urządzone, a na dachu zainstalowano panele słoneczne, które zapewniają samowystarczalność energetyczną w miesiącach letnich. Sam budynek zostanie rozbudowany dzięki zbiórce pieniędzy, a w przylegającym do niego ogrodzie powstaną wkrótce domki dla rodzin dotkniętych przemocą domową.

Na korytarzu Na piętrze Arkadiusz Czeszyk składa czyste pranie w swoim pokoju - schludnie urządzonej noclegowni na poddaszu. „Spędziłem dziewięć lat życia w więzieniu, wyszedłem w 2020 r.” - mówi ten niebieskooki 40-latek, który dołączył do Arte w 2022 r. i obecnie jest zatrudniony w organizacji. „Nadal uczęszczam na terapię, aby uwolnić się od papierosów i alkoholu: biorę udział w grupach dyskusyjnych, a co tydzień przychodzą do nas psychologowie. Próbowałem tego w więzieniu, ale zawsze bez skutku. Tutaj czujesz się wspierany i nadzorowany. Ponadto pomaga nam wiara...” - wyznaje Polak, który uczęszcza do miejscowego kościoła ewangelickiego. Wielu z jego współwyznawców jest również zatrudnionych w Arte.

Noclegownia na pierwszym piętrze domu Arte
Noclegownia na pierwszym piętrze „domu Arte”. | Hélène Bienvenu

W Arte można spotkać byłych dyrektorów banków, wojskowych, komendantów policji, franciszkanów, byłych skazańców za morderstwa... i wszyscy razem rozwijamy się” - mówi Jarosław Pilecki, szef Arte, w budynku po drugiej stronie ulicy - chlewie zamienionym sto lat później w eleganckie biuro.

Otrzymaliśmy również korzystnie oprocentowany kredyt z BGK na remont tego budynku, do którego kilka miesięcy temu przenieśliśmy nasze biura” - kontynuuje ten Polak ze szpakowatymi wąsami. „Pracujemy z ludźmi, którym życie „dało w kość”. Gdybyśmy kiedykolwiek musieli zaciągać pożyczki na rynku, nie raz byśmy zbankrutowali! Nigdy nie otrzymalibyśmy kredytu o tak korzystnym oprocentowaniu i nie moglibyśmy się tak rozwinąć” - przyznaje z wdzięcznością.

Były zawodowy piłkarz z Dolnego Śląska, Jarosław Pilecki, w wieku 40 lat przeszedł na emeryturę, jak wielu jego kolegów po fachu z Bielawy. Miasto stanęło w obliczu trudnej przyszłości, ponieważ w latach 90. upadł skupiony w nim przemysł włókienniczy.

Wielu moich przyjaciół, którzy przestali grać w piłkę, zaczęło w tym czasie uzależniać się od różnych narkotyków. Ich życie nagle straciło sens” - mówi mężczyzna, który nadal amatorsko gra w piłkę nożną. W ten sposób Jarosław Pilecki doznaje przeżyć związanych z Bogiem i staje się społecznikiem. Doprowadzi go to do założenia własnej spółdzielni w opuszczonych terenach. „Widziałem, jak ludzie, których znam, piją... i znikają. Chciałem działać, potem dołączyli do mnie inni i od tamtej pory wciąż się uczymy! ”

Tkanina społeczna i ekonomiczna

Dlatego też 50-letnia organizacja przyjmuje w swoich dwóch schroniskach, w których obecnie mieszka 70 osób, osoby wykluczone, uzależnione od narkotyków, bezrobotne i/lub wychodzące z więzienia. „Jednym z kroków do zerwania z nałogiem jest zdobycie pracy. W Arte ludzie, których wspieramy, pracują lub uczą się zawodu. W drodze do osiągnięcia poprawy ich sytuacji nie są zbyt produktywni. Stąd potrzeba finansowania w tym okresie przejściowym, jak w przypadku dwudziestu stażystów, których mamy obecnie, opłacanych ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.”

Łącznie w Arte zatrudnionych jest 30 osób, a spółdzielnia osiąga obroty w wysokości 2 500 000 zł (540 000 euro) rocznie. „Nasi pracownicy pracują dla firmy zarządzającej nieruchomościami w Bielawie, koszą trawniki, pielęgnują tereny zielone... Inni zajmują się budownictwem lub okazjonalnie zdobią ceramikę. Mamy pracowników, którzy dojeżdżają na budowy aż do Wrocławia (stolica regionu, ok. 60 km, przyp. red.).

W sumie w ciągu ostatnich dziesięciu lat z pomocy Arte skorzystało nie mniej niż 3000 osób. „Mamy bardzo dobre relacje z urzędem miasta. Niektórzy z naszych pracowników otrzymali też mieszkania komunalne do remontu i od tego czasu w nich mieszkają. Świętowaliśmy też kilka wesel!” - mówi z uśmiechem na twarzy Jarosław Pilecki.

Ten sklep socjalny, który otwarto w listopadzie 2021 r. służy około stu bielawianom korzystającym z pomocy socjalnej do załatwiania codziennych sprawunków po niższych kosztach
Ten sklep socjalny, który otwarto w listopadzie 2021 r. służy około stu bielawianom korzystającym z pomocy socjalnej do załatwiania codziennych sprawunków po niższych kosztach. | Hélène Bienvenu

W listopadzie 2021 roku Arte otworzyła sklep społeczny, który również korzysta z kredytu finansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. „Stworzyliśmy dodatkowe miejsca pracy i dotarliśmy do nowych grup odbiorców, takich jak np. osoby starsze, których nie widywaliśmy zbyt często. A my myśleliśmy, że już wiele pomogliśmy z Arte!” - wyraża zdziwienie Jarosław Pilecki.

W centrum Bielawy, na parterze małego centrum handlowego, około 100 osób robi codziennie zakupy. Można tu znaleźć wszystko – także dział z używanymi rzeczami – po bezkonkurencyjnych cenach. Dla wielu „bielawian”, przy ponad 10% wzroście inflacji w skali miesiąca, jest to zbawienne.

Pewnego dnia klientka przyszła kupić pieluszki dla swojego dziecka. Sądząc po jej minie, coś było nie tak. I wtedy zorientowaliśmy się, że jest bezdomna” - opowiada Anka Pilecka – siostra Jarosława Pileckiego, która prowadzi sklep. „Natychmiast skontaktowaliśmy się z Arte, która znalazła zakwaterowanie dla rodziny” - mówi z dumą, dodając, że za nic w świecie nie zmieniłaby pracy.

European unionTen artykuł powstał w ramach konkursu Union Is Strength, zorganizowanego przez portal Slate.fr przy wsparciu finansowym Unii Europejskiej. Odzwierciedla on poglądy autorki i Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za jego treść ani wykorzystanie.